Zapisany we wspomnieniach…

20.11.2025 0:00

Zapisany we wspomnieniach…

W czwartek 20.11.2025r. w ramach obchodów kaliskiego Roku ks. Józefa Sieradzana odbył się w naszej szkole wieczór wspomnień. Przy blasku świec i pomiędzy wierszami oraz piosenkami o przemijaniu, zebrali przywoływali z zakamarków pamięci postać tego niezwykłego księdza.

Rozpoczęto od odczytania listu od p. Marka Rzeszotarskiego, który nie mógł osobiście opowiedzieć, jak zapamiętał bohatera wieczornicy. Swe wspomnienia przelał na papier i przesłał do naszej szkoły.  Następnie głos zabrała głos  p.Anna Urbanowska – absolwentka naszej szkoły a zarazem współautorka książki poświęconej ks. Sieradzanowi. Przybliżyła ona zgromadzonym okoliczności powstania publikacji i przypomniała wszystkich zaangażowanych w to dzieło. Następnie mieszkańcy Piwonic  (p. Krystyna Dominiak, p. Marek Szymczak) wspominali dokonania swego proboszcza oraz to jaki był na co dzień. Z kolei Pani Dyrektor Beata Knop przypomniała, jaki ks. Sieradzan był w stosunku do dzieci i młodzieży, choć wydawał się surowy, każdego zauważał i obdarzał życzliwością. Głos zabrała także p. Elżbieta Dębska, która opowiedziała, jak wyglądała kolęda z udział ks. Sieradzana w jej domu.

Na zakończenie Pani Dyrektor Beata Knop podziękowała wszystkim za przybycie i wieczór pełen wspomnień oraz wzruszeń.

Kto ty jesteś?
Polak mały.
Jaki znak twój?
Orzeł biały.
Ten zdawałoby się naiwny wierszyk ukazał się we Lwowie, 125 lat temu w książeczce dla dzieci pt. „Katechizm polskiego dziecka”. Odpowiedź dziewczynek na pytanie pierwszej zwrotki brzmiała:
Polka mała.
Jaki znak twój ?
Lilia biała
W formie dziecięcej wyliczanki (Dygresja:...pałka, zapałka, dwa kije, kto się nie schował....Czy ktoś z szanownych Obecnych może dopowiedzieć, co się stanie temu, który nie schował się?...),... w formie dziecięcej wyliczanki jej autor, Władysław Bełza,znany i ceniony poeta lwowski zwany „piewcą polskości”, zawarł najprostszą formę edukacji patriotycznej najmłodszego pokolenia. „Utwór składa się z podstawowych pytań i odpowiedzi o cechy tożsamości” młodego Polaka i młodej Polki. Ułatwiał zapamiętywanie znaków i symboli narodowych, sygnalizował w zrozumiały sposób ich przyszłe powinności wobec „polskiej ziemi”. Wierszyk zyskał niewiarygodną popularność nie tylko w trzech zaborach, ale także wśród rodaków na emigracji i zesłańców syberyjskich.
Jeszcze nie tak dawno krążyła wśród pracowników polskiej służby zagranicznej historia o pewnym dyplomacie amerykańskim, wysokim oficerze wywiadu USA, który jako nowy oficjalny przedstawiciel wywiadu USA na kilka europejskich krajów NATO, poprosił polską ambasadę w jednym z nich o możliwość złożenia ambasadorowi wizyty kurtuazyjnej. Sekretarka uzgodniła termin, ale nie dosłyszała w jego amerykańskim angielskim,nazwiska i zapisała je jako – powiedzmy - „Slołajk” . W umówionym dniu stawił się zwalisty elegancki pan w sile wieku i ściskając dłoń ambasadora odpowiedział na jego angielskie przywitanie nieoczekiwanym „Niech będzie pochwalony Jezusek Chrystusek!”, przedstawiając się „Jezdem Stasiulek Slowik, a ty?”. I zanim osłupiały ambasador coś wykrztusił z siebie, Stasiulek...., pardon, dyplomata amerykański wyrecytował poprawnie całe „Kto ty jesteś...”. Stan Slowik był czystej krwi zamerykanizowanym Polakiem. „Babulinka i dziadulek” nauczyli go polskiego i tym polskim w pieszczotliwej formie, z wszystkim infantylizmami zapamiętanymi z rozmów z dziadkami – chłopskimi emigrantami z okolic Płocka – posługiwał się dość swobodnie ów prawie dwumetrowy oficer z gorliwością niegdysiejszego „Polaka małego”, nauczony tego kiedyś w Ameryce, ale „między swemi”.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wierszyk ten zawędrował pod dach domu patriotycznej rodziny Anny i Wojciecha Sieradzanów, że znało go liczne rodzeństwo małego Józia i że ono też już zadbało o to, by i najmłodszy braciszek, gdy tylko zaczął mówić i przejawiać zainteresowanie otaczającym światem, dowiedział się kim jest i czym jest ta „polska ziemia”, gdzie żyje.
Wybuch I. wojny światowej przyśpieszył w naturalny sposób edukację patriotyczną i obywatelską małego Józia – gdy Polska odzyskiwała niepodległość był w wieku pierwszoklasisty, zaś jako 8 letni już chłopiec odczuwał grozę bolszewickiego zagrożenia, spotęgowaną pamięcią niedawnej okupacji niemieckiej, gdy to butni sąsiedzi z niedalekiego do niedawna sąsiedztwa pokazali swe okrutne antypolskie oblicze. Triumfalne zwycięstwo nowo powstałej Polski nad armią państwa rosyjskiego, które wielowiekowy imperializm caratu przekształciło w doktrynę imperializmu komunistycznego, było dla wrażliwego chłopca – a tak go wszyscy później wspominali – urzeczywistnieniem wielokrotnie powtarzanej frazy dziecięcej wyliczanki „..ta ziemia? Czym zdobyta? Krwią i blizną.”
Każdy z nas, uczestniczących w dzisiejszym „Wieczorze wspomnień”, słyszał o patriotyzmie „wyssanym z mlekiem matki”i często traktował to powiedzenie jako symboliczne określenie szczególnego wpływu kobiety na kształtowanie postaw życiowych dziecka. Dziś nauki medyczne, psychologia prenatalna, udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że emocje matki w okresie jej stanu rzeczywiście błogosławionego, wpływają na późniejsze zdrowie, osobowość i rozwój dziecka.
W swym przemówieniu z okazji tegorocznych obchodów Narodowego Święta Niepodległości, pan Prezydent Karol Nawrocki uczcił „...Pięć pokoleń Polaków gotowych do walki o to, co najważniejsze. Pięć pokoleń Polaków gotowych do walki powstańczej i insurekcyjnej w kolejnych powstaniach narodowych. Pięć pokoleń Polaków gotowych do ciężkiej, pozytywistycznej pracy dla wspólnego domu, którym miała być odrodzona Rzeczpospolita.” I właśnie dziedziczne emocje tych pięciu pokoleń, przekazali rodzice przyszłego księdza Sieradzana swym dzieciom, jako kolejnemu ogniwku łańcucha dziejów rodziny Sieradzanów. Przekazali swym dzieciom jednak nie tylko swą radość, ba! -szczęście, że doczekali odrodzenia Ojczyzny, ale i dumę, że uczestniczyli w procesie odzyskania Jej niepodległości i odbudowy. Tę dumę z osiągnięć narodu i faktu bycia Polakami,umacniała szkoła Polska - kadry nauczycielskie o bardzo rozwiniętym poczuciem misji swego zawodu – ukazał to niedawno symbolicznie reżyser Radosław Piwowarski w filmie „Pani od polskiego”. W filmie, w dwóch rzeczywistościach: w wiejskiej szkółce na Kresach dzieci polskie, litewskie i żydowskie recytują z entuzjazmem „Kto ty jesteś?”w przededniu II w. światowej, , a kilka lat później, w pierwszych latach PRL, robią to ich młodsi koledzy w szkole w poniemieckim pałacu gdzieś na Ziemiach Odzyskanych. Siła symboliczna tej wyliczanki , jako pomostu łączącego mimowolnie w świadomości Polaków czasy zaborów z realiami pierwszych lat „władzy ludowej”, była dla polskich komunistów tak niebezpieczna, że w 1951 r. wyrzucili z bibliotek szkolnych i publicznych wszystkie książki z tekstem wierszyka, zabraniając pod karą ostrych represji nauczania go i wykonywania w przedszkolach i szkołach. Takie represje nie spotkały rymowanki wcześniej ani ze strony antypolskich władz zaboru rosyjskiego, ani równie chronicznie wrogich władz zaboru pruskiego..
Wiążemy ten wątek wierszyka „Kto ty jesteś?” ze wspomnieniem o ks. Józefie Sieradzanie, gdyż Jego losy są egzemplaryczne dla losów Jego pokolenia i różnych dróg, którymi poszli Jego współcześni. Przejęli oni od swych rodziców dumę z wywalczenia przez nich Ojczyzny i jednocześnie obowiązek kontynuowania i udoskonalenia ich dzieła. W realiach II. Rzeczypospolitej ks. Józef Sieradzan zdawał sobie sprawę z niedoskonałości ojczyzny. Poszedłszy za swym powołaniem, łączył posługę duszpasterską z praktycznym wcielaniem w życie, nowatorskiej na tamte czasy nauki społecznej kościoła. Czynił to śladem swego Mistrza z seminarium, ks. prof. Stefana Wyszyńskiego,świadomego tego, że nierozwiązane problemy społeczne, grożą komuną w Polsce. Dramatyczny upadek II. Rzeczypospolitej we wrzesniu 1039 r. i solidaryzm społeczny okupowanego społeczeństwa zawiesił, ale nie „przekreślił rachunków krzywd w Ojczyźnie”. Do kraju płynęła z ZSRR coraz szerszym strumieniem propaganda komunistyczna. Tylko telegraficznie trzeba wspomnieć, że ks. Józef Sieradzan, zaprzysiężony jako „Marian” już w ZWZ, brał na Żoliborzu udział w nurcie działalności konspiracyjnej równoległym do przygotowań wojskowych,: przygotowań ustroju społeczno-politycznego powojennej Polski. Chłopski syn, nieobciążany współpracą z „sanacją”, o dużej charyzmie osobistej, a jednocześnie bezgranicznie „wierzący w Polskę” sprawiedliwości społecznej, zyskiwał zaufanie proletariatu Marymontu, skomunizowanej części Żoliborza.
Już chyba nie dowiemy się, jakie plany miała Polska Podziemna wobec tego tak wspaniale zapowiadającego się kapłana,gdyby doszło do skutku powstanie ogólnonarodowe. Gdyby.... Decyzja o podjęciu walk powstania w Warszawie, budziła sprzeciw bezpośredniego dowódcy ks.”Mariana”. I jego też. Ale gdy przyszedł rozkaz do walk,wykonali go. Czy ks. kpt „Marian” stając do walki o Polskę pamiętał dziecięce „Coś jej winien? Oddać życie.”?
O Jego postawie w czasie walk na Żoliborzu najlepiej dała świadectwo w swej książce Jego łączniczka „Iwona”, p. Anna Hołubowicz-Gadkowska, zachowały się w pamięci urywki wspomnień o Nim,jego dowódcy, mjr „Żmii”,wspomnień pełnych szacunku, serdeczności,o Jego koleżeństwie,bezinteresowności, naturalnej skromności i roztropnej,ale zdecydowanej odwadze w akcji. Wspominali Go okazjonalnie towarzysze broni (i towarzyszki: „Kochałyśmy się wszystkie w Księdzu!”), ale chyba nikt na dobrą sprawę nie wiedział, co On tak naprawdę porabia. „Marian? łapie dusze gdzieś tam daleko!”. Bo i przecież był dla nich po prostu jednym z nich, dzielnym kolegą, fajnym kompanem, oni robili swoje, on robił swoje. Tylko to, że jeszcze był księdzem, który wielu z nich i po wojnie wyprostował ścieżki życia. Ale tysiące takich jak On, służących wspólnej Sprawie i dla niej wybitnie zasłużonych, odeszło zapomnianymi, nieznanymi jej Żołnierzami..
Dopiero w jakiś czas po tym, gdy ks.”Marian” „przypomniał” mi się po wielu,wielu latach,w dość rzekłbym: metafizyczny sposób, znalazłem w jakiejś kaliskiej publikacji Jego zdjęcie,to w gali orderowej (dość, notabene, dowolnie skomponowanej..). Niewinne spojrzenie, lekko kpiarski uśmiech...Uśmiechnąłem się na ten widok, gdyż taki Jego obraz sprzed prawie 70 lat, utrwalony jedynym zdjęciem z Powstania, noszę w pamięci. Ale właśnie to przypadkowe (?) zdjęcie z 1944 r. zawiera jakby symboliczny skrót Jego życia. Sutanna („..wystarczyła mu sutanna uboga...”) - żeby nie było wątpliwości, że został Powołany. Brewiarz w lewej ręce - żeby nie było wątpliwości, że Powołanie traktuje zgodnie z wolą Powołującego. Opaska powstańcza w miejsce munduru – znak żołnierza słusznej Sprawy. I ten kpiarski lekko uśmiech, jakby chciał powiedzieć nieznanemu fotografowi:”Kolego, nie masz komu lepszemu robić tego zdjęcia?”.
I jakby chciał powiedzieć dziś nam: Żyłem normalnym życiem. Byłem jednym z Was. Ukształtowała mnie zwyczajna rodzina. Miałem niewymyślny,sprawdzony pokoleniami system wartości „Bóg -Honor -Ojczyzna”. Wiem,wiem, niektórym nie podobają się dzisiaj niektóre z tych wartości. Ok. ale niech zastąpią je równoważnymi. Z Ojczyzną też było formalnie różnie, ale dla mnie była ważna tylko Ta, którą nosiłem w sercu. Nie lubię o tym mówić publicznie, ale już jako mały Polak byłem gotów oddać za nią życie. I prawie mi się udało...I tak żyłem z woli Tego,co mnie kiedyś powołał, dalej pośród Was, z Wami i dalej robiłem,co do mnie należało. Doczekałem Polski, o jaką mi mniej więcej chodziło i wtedy zostałem odkomenderowany na służbę Tutaj. Polska się nie kończy, wiecie co macie robić, skoro tak się na mnie od paru miesięcy powołujecie, jakieś hymny układacie,że aż tu słychać. I wierzcie w Polskę. Bo i Wasze imię to ten mickiewiczowski„Milijon”, kolejny milion Polaków już nie cierpiących za Nią i dla Niej, katuszy, ale zobowiązanych do dalszego cierpliwego zgodnego ,choć i swarliwego budowania Jej przyszłości.

Post scriptum – życzę Szanownym Zebranym udanego, refleksyjnego wieczoru. I nieśmiało zapytam na koniec:potrafilibyście przypomnieć sobie teraz, spontanicznie, zgodnie, tę wyliczankę z czasów naszych Pradziadów? I czy ma ona dzisiaj jeszcze jakiś sens?
(-) Marek Rzeszotarski
Warszawa-Kalisz, dn. 20.11.2025

 


 

Nasza szkoła - film promocyjny E-dziennik Inne druki i dokumenty Archiwum Gielda pracy ePUAP BIP Ministerstwo Edukacji Narodowej Kuratorium Oświaty OKE Poznań ODN Kalisz
Dzwonki
Godz. 0
6:45
7:45
Godz. 1
8:00
8:45
Godz. 2
8:55
9:40
Godz. 3
9:50
10:35
Godz. 4
10:45
11:30
Godz. 5
11:50
12:35
Godz. 6
12:50
13:35
Godz. 7
13:45
14:30
Godz. 8
14:40
15:25
Godz. 9
15:35
16:20